***
Weszłyśmy z Amy i Jessicą do domu, w którym odbywała się impreza. Od razu rzuciłam się na szyję Danielle i złożyłam jej życzenia. Po chwili tak samo zrobiły moje przyjaciółki.
- Rozgośćcie się! - zachęciła Dan.
Usiadłyśmy z dziewczynami na sofie, tak jak robili to inni. Impreza się tak na prawdę jeszcze dobrze nie zaczęła, bo widać było, że jeszcze nikt się nie bawi. Jeszcze są trzeźwi.
- - -3 godziny później- - -
- No cześć, piękna. - powiedział chłopak, który podszedł do mnie. Miał ciemnobrązowe loki, które opadały mu na czoło.
- Em, 'piękna'? - spytałam z ironią. Nie spodobało mi się to, że od razu wyskakiwał do mnie z takimi tekstami. - Nie za szybko? - zaśmiałam się i chciałam się od niego odsunąć, lecz on złapał mnie za ramię.
- Stwierdzam fakty. - przysunął się do mojego ucha i przygryzł lekko płatek.
- Co ty robisz..? - spytałam odwracając głowę w jego stronę. Wpatrywałam się w jego zielone oczy. Były przepiękne...
Nic nie odpowiedział. Złapał mnie za brodę i przyciągnął trochę do siebie. Musnął moje usta swoimi i zaczął całować. Pierwszy raz go widzę na oczy, nie znam go, a on już mnie całuje.. Musiałam przerwać.
- Co ty robisz?! Nawet nie wiesz jak mam na imię i mnie całujesz?! Co ty sobie w ogóle... - nie dokończyłam, bo mi przerwał.
- Harry. No już znasz moje imię, możemy się całować? - zaśmiał się.
- Jesteś okropny.. - powiedziałam z obrzydzeniem. - Tak w ogóle, to jestem Lucy. Lub po prostu Lu, jak wolisz. - pociągnęłam drinka słomką.
- Mm, 'Lu'. To brzmi tak seksownie. - zamruczał. On się nigdy nie hamuje?
- Rozczaruję cię, bo 'Harry' nie brzmi seksownie, wcale. - wytknęłam mu język.
- Ah, ranisz. - złapał się za serce i zrobił minę typu 'o' - Buzi na przeprosiny. - ułożył usta w dzióbek z nadzieją, że go pocałuję.
- Haha, zapomnij, skarbie! - uniosłam brwi ku górze i pociągnęłam za słomkę, aby napić się drinka.
- No siema, laska. - powiedział jakiś chłopak, który stanął obok mnie i złapał mnie za pośladki. - Chcesz się zabawić?
- Zostaw ją. - wydukał Harry przez zaciśnięte zęby. Blondyn tylko się zaśmiał i odpowiedział:
- Bo co? Pobijesz mnie? - zrobił gest rękoma, że niby płacze. Nim się obejrzałam, pięść Harry'ego wylądowała na twarzy chłopaka. Byłam w szoku.
- I co? Nadal się nie boisz, dzieciaku?! - powiedział ze złością w głosie loczek - A teraz, spierdalaj.
Blondyn odszedł od miejsca, w którym staliśmy my, trzymając się za policzek. Zdziwiło mnie zachowanie Harry'ego.
- Co to było?! - krzyknęłam. Nie wiedziałam, czy cieszyć się, że mnie obronił, czy być zła na niego.
- Nikt nie może cię dotknąć. Rozumiesz?! - prawie krzyknął - Jesteś taka delikatna.. - dodał z większym spokojem.
- Nie musiałeś od razu go tak bić... - spuściłam wzrok.
- Eh, nieważne. Chodź, idziemy stąd. - złapał mnie za nadgarstek i próbował pociągnąć.
- Jak to? Do ciebie? - spytałam niepewnie.
- Tak. No chodź, nie zjem cię. - zaśmiał się, a ja ruszyłam za nim niepewnym krokiem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po ok. 15 minutach byliśmy pod jego domem. Był duży.
Harry otworzył drzwi i ręką pokazał, abym weszła do środka.
Złapał mnie za rękę i prowadził schodami do sypialni. Spoglądał na mnie czasami, aby sprawdzić, czy się nie boję. Co chwilę uśmiechał się pod nosem. W mgnieniu oka znaleźliśmy się pod drzwiami pokoju, które Harry otworzył i weszliśmy. Rozejrzałam się wokół. Nie było tak źle. Ściany nie były zalane krwią, pistolety i tego typu rzeczy nie miały miejsca, więc spokojnie mogłam powiedzieć, że Harry nie jest mordercą.
- Połóż się, poszukam ci jakiejś koszulki. - zrobiłam tak, jak mi kazał, po czym sam ruszył do szafki szukając mi ubrania. Wyjął z półki koszulkę, która prześwitywała i, tak mi się wydawało, była do połowy ud. - Idź się przebrać, poczekam. Mrau. - zamruczał.
- Jak to? T-to my.. my będziemy spać w tym łóżku r-..razem? - zrobiłam wielkie oczy, a on pokiwał głową na 'tak'. Przełknęłam głośno ślinę i ruszyłam w kierunku łazienki. Zamknęłam drzwi na klucz, aby Harry'emu nie przyszło coś głupiego do głowy i żeby nie wszedł tutaj, gdy ja się przebieram.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Niepewnym krokiem weszłam do pokoju, w którym leżał na łóżku Harry. O Boże, w samych bokserkach..
- Kładź się. - odsłonił miejsce obok siebie. Zrobiłam tak jak kazał. Położyłam się tyłem do niego. W końcu, leżałam w łóżku obcego mi chłopaka. Znałam tylko jego imię.
Czułam, jak się do mnie przysuwa. Plecami dotykałam jego nagiego torsu, aww, co za uczucie. Zbliżył usta do mojej szyi i wessał się w skórę. Jęknęłam cicho i z bólu wczepiłam palce w prześcieradło. Poczułam, jak puszcza się od mojej skóry i zwilża językiem miejsce, w którym przed chwilą zrobił mi malinkę.
- Teraz już jesteś moja, skarbie. - szepnął mi do ucha, po czym odwrócił mnie przodem do siebie i tak zasnęliśmy.
______________________________________________
Taki trochę badziew, ale myślę, że będzie lepiej. :3 Wiem, że możecie uważać, że to opowiadanie może być skopiowane, podobne do Dark, ale to nie ma nic wspólnego z tamtym opowiadaniem. Po prostu jest podobne. Niemożliwe jest to, aby było skopiowane, ponieważ napisałam je wcześniej, a teraz publikuję. c; Nazwa 'soft' pochodzi stąd, że 'Harry' powiedział do Lucy 'Jesteś taka delikatna' i pomyślałam, aby nazwać to opowiadanie Soft. Nie chodzi tu o to, że Harry jest soft (tł. delikatny), tylko Lu.
- Em, 'piękna'? - spytałam z ironią. Nie spodobało mi się to, że od razu wyskakiwał do mnie z takimi tekstami. - Nie za szybko? - zaśmiałam się i chciałam się od niego odsunąć, lecz on złapał mnie za ramię.
- Stwierdzam fakty. - przysunął się do mojego ucha i przygryzł lekko płatek.
- Co ty robisz..? - spytałam odwracając głowę w jego stronę. Wpatrywałam się w jego zielone oczy. Były przepiękne...
Nic nie odpowiedział. Złapał mnie za brodę i przyciągnął trochę do siebie. Musnął moje usta swoimi i zaczął całować. Pierwszy raz go widzę na oczy, nie znam go, a on już mnie całuje.. Musiałam przerwać.
- Co ty robisz?! Nawet nie wiesz jak mam na imię i mnie całujesz?! Co ty sobie w ogóle... - nie dokończyłam, bo mi przerwał.
- Harry. No już znasz moje imię, możemy się całować? - zaśmiał się.
- Jesteś okropny.. - powiedziałam z obrzydzeniem. - Tak w ogóle, to jestem Lucy. Lub po prostu Lu, jak wolisz. - pociągnęłam drinka słomką.
- Mm, 'Lu'. To brzmi tak seksownie. - zamruczał. On się nigdy nie hamuje?
- Rozczaruję cię, bo 'Harry' nie brzmi seksownie, wcale. - wytknęłam mu język.
- Ah, ranisz. - złapał się za serce i zrobił minę typu 'o' - Buzi na przeprosiny. - ułożył usta w dzióbek z nadzieją, że go pocałuję.
- Haha, zapomnij, skarbie! - uniosłam brwi ku górze i pociągnęłam za słomkę, aby napić się drinka.
- No siema, laska. - powiedział jakiś chłopak, który stanął obok mnie i złapał mnie za pośladki. - Chcesz się zabawić?
- Zostaw ją. - wydukał Harry przez zaciśnięte zęby. Blondyn tylko się zaśmiał i odpowiedział:
- Bo co? Pobijesz mnie? - zrobił gest rękoma, że niby płacze. Nim się obejrzałam, pięść Harry'ego wylądowała na twarzy chłopaka. Byłam w szoku.
- I co? Nadal się nie boisz, dzieciaku?! - powiedział ze złością w głosie loczek - A teraz, spierdalaj.
Blondyn odszedł od miejsca, w którym staliśmy my, trzymając się za policzek. Zdziwiło mnie zachowanie Harry'ego.
- Co to było?! - krzyknęłam. Nie wiedziałam, czy cieszyć się, że mnie obronił, czy być zła na niego.
- Nikt nie może cię dotknąć. Rozumiesz?! - prawie krzyknął - Jesteś taka delikatna.. - dodał z większym spokojem.
- Nie musiałeś od razu go tak bić... - spuściłam wzrok.
- Eh, nieważne. Chodź, idziemy stąd. - złapał mnie za nadgarstek i próbował pociągnąć.
- Jak to? Do ciebie? - spytałam niepewnie.
- Tak. No chodź, nie zjem cię. - zaśmiał się, a ja ruszyłam za nim niepewnym krokiem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po ok. 15 minutach byliśmy pod jego domem. Był duży.
Harry otworzył drzwi i ręką pokazał, abym weszła do środka.
Złapał mnie za rękę i prowadził schodami do sypialni. Spoglądał na mnie czasami, aby sprawdzić, czy się nie boję. Co chwilę uśmiechał się pod nosem. W mgnieniu oka znaleźliśmy się pod drzwiami pokoju, które Harry otworzył i weszliśmy. Rozejrzałam się wokół. Nie było tak źle. Ściany nie były zalane krwią, pistolety i tego typu rzeczy nie miały miejsca, więc spokojnie mogłam powiedzieć, że Harry nie jest mordercą.
- Połóż się, poszukam ci jakiejś koszulki. - zrobiłam tak, jak mi kazał, po czym sam ruszył do szafki szukając mi ubrania. Wyjął z półki koszulkę, która prześwitywała i, tak mi się wydawało, była do połowy ud. - Idź się przebrać, poczekam. Mrau. - zamruczał.
- Jak to? T-to my.. my będziemy spać w tym łóżku r-..razem? - zrobiłam wielkie oczy, a on pokiwał głową na 'tak'. Przełknęłam głośno ślinę i ruszyłam w kierunku łazienki. Zamknęłam drzwi na klucz, aby Harry'emu nie przyszło coś głupiego do głowy i żeby nie wszedł tutaj, gdy ja się przebieram.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Niepewnym krokiem weszłam do pokoju, w którym leżał na łóżku Harry. O Boże, w samych bokserkach..
- Kładź się. - odsłonił miejsce obok siebie. Zrobiłam tak jak kazał. Położyłam się tyłem do niego. W końcu, leżałam w łóżku obcego mi chłopaka. Znałam tylko jego imię.
Czułam, jak się do mnie przysuwa. Plecami dotykałam jego nagiego torsu, aww, co za uczucie. Zbliżył usta do mojej szyi i wessał się w skórę. Jęknęłam cicho i z bólu wczepiłam palce w prześcieradło. Poczułam, jak puszcza się od mojej skóry i zwilża językiem miejsce, w którym przed chwilą zrobił mi malinkę.
- Teraz już jesteś moja, skarbie. - szepnął mi do ucha, po czym odwrócił mnie przodem do siebie i tak zasnęliśmy.
______________________________________________
Taki trochę badziew, ale myślę, że będzie lepiej. :3 Wiem, że możecie uważać, że to opowiadanie może być skopiowane, podobne do Dark, ale to nie ma nic wspólnego z tamtym opowiadaniem. Po prostu jest podobne. Niemożliwe jest to, aby było skopiowane, ponieważ napisałam je wcześniej, a teraz publikuję. c; Nazwa 'soft' pochodzi stąd, że 'Harry' powiedział do Lucy 'Jesteś taka delikatna' i pomyślałam, aby nazwać to opowiadanie Soft. Nie chodzi tu o to, że Harry jest soft (tł. delikatny), tylko Lu.